Opublikowano:

W drodze na Majora. Przystanek Bukareszt

Jaki jest cel organizacji na 2017 rok? – zapytał Maciej ‘sawik’ Sawicki Piotra ‘neqsa’ Lipskiego w styczniowym wywiadzie. – Bardzo chciałbym, abyśmy dostali się na Minora – odparł CEO PRIDE. Mówisz – masz. Na spółce Macieja ‘Luza’ Bugaja można przecież polegać.

Droga na Majora przez lata ulegała zmianie, wydłużając się i ewoluując w końcu do postaci, która – mówiąc eufemistycznie – nie faworyzuje młodych, niedoświadczonych jeszcze formacji. Otwarte kwalifikacje internetowe, zamknięte kwalifikacje internetowe, regionalny Minor, zamknięte kwalifikacje LAN-owe… i dopiero wówczas, tylko dla nielicznych – wymarzona impreza. Nikt nie mówił jednak, że będzie łatwo. Historie zbudowane choćby przez PENTA Sports Pawła ‘innocenta’ Mocka pokazują zresztą, że można tę trasę przebyć w szczególnie piękny sposób. I stanąć w końcu obok najlepszych z najlepszych…

Można rzec, że PRIDE jest już w połowie trasy. Awansując na europejskiego Minora w Bukareszcie, „Orzełki” zostawiły za sobą chyba najbardziej wymagający etap kwalifikacji, w którym o „być, albo nie być” zadecydować może wyłącznie przypadek. Dumą napawa widok podopiecznych Michała ‘mhla’ Engela obok klasowego Teamu EnVyUs, znanego wszystkim GODSENT, gwiazd z OpTic Gaming, talentów reprezentujących Space Soldiers, eXtatus i Windigo czy w końcu innej rewelacji znad Wisły – AGO Gaming. Nim jednak wyruszyliśmy do Rumunii, czekało nas eliminacyjne piekło…

Co charakteryzowało pierwszy etap turnieju? Ogrom problemów technicznych, z którymi CEVO nie radziło sobie najlepiej. Bitwy na serwerach były jednym, walki z oszustami poza nimi i horrendalne opóźnienia – drugim. Na szczęście, udało się odpowiednio ukarać cheaterów z Teamu OPTIMISTIC, a wygrane z Atlantic, KPI oraz 1337HUANIA dały PRIDE przepustkę do kolejnej fazy. Zaczęła się prawdziwa przejażdżka rollercoasterem.

Od Minora spółkę Jacka ‘MINISE’a’ Jeziaka dzieliły wyłącznie trzy zwycięstwa w zamkniętych kwalifikacjach. Już na samym starcie nosa utarło nam jednak HellRaisers. Chwilę później zostaliśmy natomiast sprowadzeni do parteru przez Binary Dragons. W tym momencie przestał istnieć dla nas jakikolwiek margines błędu. Ale chłopaki nie załamali rąk. Przeciwnie – nóż na gardle dał im motywacyjnego kopa. Team LDLC w starciu z „Orzełkami” pozostał bez szans, Team5 dosłownie nie nadążał nad tym, co dzieje się na mapie, a na dokładkę pozbawiliśmy marzeń o powrocie na Majora legendy z Ninjas in Pyjamas. Bardziej widowiskowo być nie mogło. Nagle Minor przestał być już marzeniem, a stał się po prostu zrealizowanym celem. Co ciekawe, dwie sekcje, które pokonały nas na wstępie, opadły z sił w dalszym etapie eliminacyjnym i nie zobaczymy ich w studio PGL.

Niesamowite emocje i radość – nie zapomnę tego na długo. Pamiętajcie – marzenia się spełniają. Nie zamierzamy poprzestać na awansie do Minora – podsumował ten wyczerpujący okres Piotr ‘morelz’ Taterka.

Analizując szanse każdego składu obecnego w Bukareszcie, HLTV.org nie postawiło PRIDE w roli faworyta. Nic dziwnego, grupowi rywale: OpTic, eXtatus i Space Soldiers, są przecież niezwykle wymagający. Luz ma jednak zgoła inne podejście. – Faworyci są i za chwilę może ich nie być, wszytko zależy od ich i naszych predyspozycji danego dnia. Pretendentami do awansu na kwalifikacje Majora są AGO oraz PRIDE i tego się trzymajmy – wspomniał w wywiadzie dla Cybersport.pl. I tego się trzymajmy.

Autor: Szymon Groenke

Opublikowano:

W blasku reflektorów. Ekipa PRIDE przed kamerami

Targi Poznań Game Arena były doskonałą okazją do integracji z fanami, a także powiększeniua listy cennych trofeów. Nie na finale Pucharu Polski Cybersport zakończyła się jednak walka PRIDE w Poznaniu. Pod sceną na „Orzełki” czekali bowiem dziennikarze.

Swój debiut przed kamerą zanotował tym samym Tomasz ‘ToM223’ Richter. Wraz z Maciejem ‘Luzem’ Bugajem opowiedzieli o obronie mistrzowskiego tytułu, nadchodzących turniejach czy kulisach wciągnięcia nowego strzelca do składu. Ekipa PolsatSport.pl postanowiła jednak przepytać nie tylko zawodników. Inauguracyjnego wywiadu udzielił również Damian ‘DD Esport’ Dąbrowski, nieoceniony community manager drużyny. Nasz specjalista od social mediów zdradził, na czym polegają jego obowiązki, streścił początek swojej kariery i miał okazję porozmawiać o esportowych kibicach. Żeby tego było mało, na temat historii poznańskich targów, rozwoju sportów elektronicznych, powiązaniach gwiazd YouTuba z wirtualną rywalizacją i samym klubie wypowiedział się także Piotr ‘neqs’ Lipski, CEO PRIDE.

Przemaglować PRIDE postanowił również redaktor TVP Sport, który pytaniami zasypał kapitana formacji – Jacka ‘MINISE’a’ Jeziaka. Ten, rozemocjonowany jeszcze meczem finałowym, opisał jego, a także występ ToMa223.

Autor: Szymon Groenke

Opublikowano:

O obronie tytułu słów kilka, czyli drugi Puchar Polski Cybersport dla PRIDE

PRIDE to ma, to jest koniec tego spotkania! Pierwsza mapa była bardzo wyrównana, ale druga to już pełna dominacja „Orzełków” – krzyknął Maciej ‘Morgen’ Żuchowski w pewien sobotni, październikowy wieczór. A chwilę później Jacek ‘MINISE’ Jeziak uniósł w Poznaniu drugi z kolei Puchar Polski Cybersport.

Najpierw była jednak rozgrywana w sieci faza grupowa. PRIDE trafiło do koszyka C razem z AGO Gaming, OFF-Mode Black i Solaris Esports. Od samego początku było wiadomo, że rywalem, który wytworzy największą presję na serwerze, będą „Aniołki” Dominika ‘GruBego’ Świderskiego. Co ciekawe, otwierający rozgrywki mecz odbyliśmy właśnie z nimi. I choć nie było łatwo, udowodniliśmy, że drużynę, która od momentu sformowania była na językach wszystkich, można sprowadzić do parteru. Nawet jeśli potrzeba na to trzech map i wieńczącej pojedynek dogrywki. Nie bez problemów przebiegło także kolejne starcie z OFF-Mode Black. Znowu trzy plansze, ale ponownie – zakończone ostatecznym triumfem. Triumfem gwarantującym zresztą awans do fazy pucharowej. Jeszcze jedna wygrana w Internecie oznaczała wyjazd do Poznania. O ten biliśmy się z SEAL Esports i… „Foki” nie znalazły dobrego sposobu na „Orły”. Przyszedł czas na przygotowania do turnieju wyjątkowego dla PRIDE z niejednego powodu.

Jednym z nich było to, że na targi Poznań Game Arena przyjechaliśmy z Tomaszem ‘ToMem223’ Richterem. Nowego reprezentanta klubu czekał debiut LAN-owy w naszych barwach. W dodatku na wielkiej scenie i przed liczną publiką. Jeszcze kilka tygodni temu niemal anonimowy gracz, nagle musiał potwierdzić swoją wartość. Musiał udowodnić to, że godnie zastąpi Konrada ‘EXUSa’ Jeńczenia. Jak mu się udało? – ToM223 zaliczył wymarzony debiut – mówił tuż po finale prowadzący eksperckie studio Adam ‘destru’ Gil.

Ale od początku. W inauguracyjnym pojedynku siły mierzyliśmy z Venatores, które od kilku miesięcy odciskało już piętno podczas wielu krajowych turniejów. O tym, że będzie łatwo, mogliśmy więc zapomnieć. Od samego początku rywal zawiesił bowiem poprzeczkę bardzo wysoko. Emocje sięgały zenitu wielokrotnie, a „Myśliwych” tylko krok dzielił od zwycięstwa na pierwszej mapie. Zawodnicy PRIDE jednak – jak rasowi maratończycy – odkładali siły na sam finisz, by w wyścigu o kolejne punkty dogonić przeciwnika tuż przed samą metą. Po dogrywce Train wpadł więc na konto MINISE’a i spółki. Następnie – po równie zaciętej bitwie, ale już bez doliczonego czasu – to samo stało się z Mirage.

To był wymagający pojedynek, można rzec – na miarę finału. A ten był przecież jeszcze przed nami. Graczom Venatores należało oddać za niego szacunek. Zrobił to Maciej ‘Luz’ Bugaj, wręczając w ręce Sebastiana ‘darka’ Babińskiego okolicznościowy „puchar”. O tym, że – skoro mowa o Luzie – nie był to upominek zwyczajny, wspominać chyba nie musimy.

W najważniejszym starciu zmagań czekało już na nas tomorrow.gg. Zespół to młody, mający w swojej kadrze gracza, który nawet nie był wcześniej na zawodach tego typu. Niemniej, momentami brak doświadczenia oponentów był niemal niewidoczny. Dowodem tego może być z trudem wygrany przez „Orzełki” Mirage. Szybko okazało się jednak, że stracone 14 rund było tylko wypadkiem przy pracy. Cache jednoznacznie pokazał przecież, kto na wzniesienie trofeum zasługiwał najbardziej.

Bilans pięciu zwycięstw z rzędu przy braku porażek pozwolił ustawić druga statuetkę PPC w naszej gablocie. A apetyt na kolejną obronę tytułu po wyjeździe z Poznania wzrósł niesamowicie.

Autor: Szymon Groenke