01

W drodze na Majora. Przystanek Bukareszt

02.11.2017 | Mecze | Wydarzenia

Jaki jest cel organizacji na 2017 rok? – zapytał Maciej ‘sawik’ Sawicki Piotra ‘neqsa’ Lipskiego w styczniowym wywiadzie. – Bardzo chciałbym, abyśmy dostali się na Minora – odparł CEO PRIDE. Mówisz – masz. Na spółce Macieja ‘Luza’ Bugaja można przecież polegać.

Droga na Majora przez lata ulegała zmianie, wydłużając się i ewoluując w końcu do postaci, która – mówiąc eufemistycznie – nie faworyzuje młodych, niedoświadczonych jeszcze formacji. Otwarte kwalifikacje internetowe, zamknięte kwalifikacje internetowe, regionalny Minor, zamknięte kwalifikacje LAN-owe… i dopiero wówczas, tylko dla nielicznych – wymarzona impreza. Nikt nie mówił jednak, że będzie łatwo. Historie zbudowane choćby przez PENTA Sports Pawła ‘innocenta’ Mocka pokazują zresztą, że można tę trasę przebyć w szczególnie piękny sposób. I stanąć w końcu obok najlepszych z najlepszych…

Można rzec, że PRIDE jest już w połowie trasy. Awansując na europejskiego Minora w Bukareszcie, „Orzełki” zostawiły za sobą chyba najbardziej wymagający etap kwalifikacji, w którym o „być, albo nie być” zadecydować może wyłącznie przypadek. Dumą napawa widok podopiecznych Michała ‘mhla’ Engela obok klasowego Teamu EnVyUs, znanego wszystkim GODSENT, gwiazd z OpTic Gaming, talentów reprezentujących Space Soldiers, eXtatus i Windigo czy w końcu innej rewelacji znad Wisły – AGO Gaming. Nim jednak wyruszyliśmy do Rumunii, czekało nas eliminacyjne piekło…

Co charakteryzowało pierwszy etap turnieju? Ogrom problemów technicznych, z którymi CEVO nie radziło sobie najlepiej. Bitwy na serwerach były jednym, walki z oszustami poza nimi i horrendalne opóźnienia – drugim. Na szczęście, udało się odpowiednio ukarać cheaterów z Teamu OPTIMISTIC, a wygrane z Atlantic, KPI oraz 1337HUANIA dały PRIDE przepustkę do kolejnej fazy. Zaczęła się prawdziwa przejażdżka rollercoasterem.

Od Minora spółkę Jacka ‘MINISE’a’ Jeziaka dzieliły wyłącznie trzy zwycięstwa w zamkniętych kwalifikacjach. Już na samym starcie nosa utarło nam jednak HellRaisers. Chwilę później zostaliśmy natomiast sprowadzeni do parteru przez Binary Dragons. W tym momencie przestał istnieć dla nas jakikolwiek margines błędu. Ale chłopaki nie załamali rąk. Przeciwnie – nóż na gardle dał im motywacyjnego kopa. Team LDLC w starciu z „Orzełkami” pozostał bez szans, Team5 dosłownie nie nadążał nad tym, co dzieje się na mapie, a na dokładkę pozbawiliśmy marzeń o powrocie na Majora legendy z Ninjas in Pyjamas. Bardziej widowiskowo być nie mogło. Nagle Minor przestał być już marzeniem, a stał się po prostu zrealizowanym celem. Co ciekawe, dwie sekcje, które pokonały nas na wstępie, opadły z sił w dalszym etapie eliminacyjnym i nie zobaczymy ich w studio PGL.

Niesamowite emocje i radość – nie zapomnę tego na długo. Pamiętajcie – marzenia się spełniają. Nie zamierzamy poprzestać na awansie do Minora – podsumował ten wyczerpujący okres Piotr ‘morelz’ Taterka.

Analizując szanse każdego składu obecnego w Bukareszcie, HLTV.org nie postawiło PRIDE w roli faworyta. Nic dziwnego, grupowi rywale: OpTic, eXtatus i Space Soldiers, są przecież niezwykle wymagający. Luz ma jednak zgoła inne podejście. – Faworyci są i za chwilę może ich nie być, wszytko zależy od ich i naszych predyspozycji danego dnia. Pretendentami do awansu na kwalifikacje Majora są AGO oraz PRIDE i tego się trzymajmy – wspomniał w wywiadzie dla Cybersport.pl. I tego się trzymajmy.

Autor: Szymon Groenke

Podziel się ze znajomymi:
Dołącz do dyskusji

- Komentarze -

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *